Cumowanie na dziko to okazja do odnowienia więzi z naturą i zaznania relaksu wśród ciszy, z dala od zgiełku portowego. Dlatego większość żeglarzy wybiera żeglugę po Mazurach – marzą o wytchnieniu od zgiełku wielkich miast. Nieważne, czy zdecydujecie się wynająć jacht żaglowy, czy motorowy – warto tak zaplanować trasę, aby móc spędzić przynajmniej kilka nocy wśród trzcin. Na szczęście na Mazurach, mimo szybkiego rozwoju infrastruktury, wciąż można znaleźć na łonie natury piękne i ciche miejsca do cumowania.
Cumowania na dziko – zasady
- Nigdy nie opróżniaj toalet chemicznych – powodują niewyobrażalne szkody w środowisku naturalnym, znacznie większe niż pozostawienie odpadów bez użycia środków chemicznych
- Zakop całą kupę – samo przykrycie jej papierem toaletowym naprawdę nie wystarczy! Na rejs zabierz ze sobą saperkę.
- Rozpal ognisko w wyznaczonym miejscu
- Użyj zakupionego drzewa lub suchych gałęzi, nie rąb drzew piłą!
- Bądź cicho – jesteś wśród natury
- Zachowaj porządek. Jeśli nie ma gdzie wyrzucić śmieci, zabierz je.
Pamiętaj, że cumowanie na łonie natury to wspaniałe przeżycie, bardzo uspokajające i pogłębiające więź z naturą. Spanie na łonie natury jest prawnie dozwolone. Zwykle można znaleźć małą zatoczkę z ogniskiem, ławeczkami i piaszczystą plażą. Trzeba jednak pamiętać, że takie miejsca są zajęte bardzo wcześnie, zwłaszcza w szczycie sezonu wakacyjnego. Miejsca te są całkowicie bezpłatne, ale należy, a wręcz trzeba odwdzięczyć się naturze, pozostawiając ją w nienagannym porządku. Przed zacumowaniem na łonie natury należy wcześniej: naładować akumulatory, zatankować jacht, napełnić zbiornik na wodę, pozbyć się zanieczyszczeń, zrobić zakupy oraz wziąć drewno jeśli planujemy zrobić ognisko.
Cumowanie do drzew – czy można?
Niestety za cumowanie do drzew przy kotwiczeniu „na dziko” grożą kary. W takim przypadku warto zastosować tzw. świder cumowniczy(inaczej zwanego knagą brzegową). Wiertła są bardzo skuteczne jako „kotwice lądowe”. Jeśli nie mamy takiego gadżetu, możemy znaleźć kołek, wbić go w ziemię i przycumować do niego jacht.
Gdzie jest dozwolone cumowanie „na dziko”?
Cumowanie na dziko dozwolone jest wszędzie poza strefami ciszy, rezerwatami przyrody, które znajdują się głównie na wyspach, których na szlaku WJM jest bardzo dużo, parkami natury oraz w trzcinach, które uznaje się za miejsca lęgowe wielu gatunków zwierząt. Nie można także cumować w strefach Natury 2000. Jeśli Twojemu dziecku spodoba się forma odpoczynku na łonie natury, warto pomyśleć o zmianę aranżacji wnętrza jego pokoju za pomocą fototapet dla dziecka.
Jak zacumować na dziko?
Powoli należy zbliżać się do brzegu, przy podniesionym sterze i silniku. Miecz lekko opuszczony – nie wyciągaj całego miecza od razu, ponieważ zdecydowanie zmniejszy to twoją sterowność podczas podchodzenia. Jeśli nie znamy miejsca, zbliżajmy się do niego dziobem, szczególnie, gdy jest wietrznie. Podczas cumowania zarzucamy kotwicę od rufy (jak najdalej od brzegu – w zależności od długości liny kotwicznej). Długość liny kotwicznej powinna być co najmniej trzykrotnie dłuższa niż głębokość, na której zamierzamy kotwiczyć. Warto mieć pod ręką zapasową cumę na wypadek konieczności przedłużenia liny kotwicznej. Długa lina kotwicy zwiększa jej stabilność (lina kotwicy ciągnie kotwicę po dnie pod niewielkim kątem). Obserwujmy lustro wody i dno – pod nami mogą leżeć powalone drzewa, skały lub resztki starego pomostu. Sprawdzamy też, co dzieje się na górze i czy nie zahaczymy o gałęzie drzew rosnących na brzegu. Zarzucamy cumy na brzeg i schodzimy z jachtu. Jeśli uda Ci się zacumować rufą (łatwiejsze i wygodniejsze zejście i wejście na jacht), pamiętaj, że warto zacumować po obu stronach. Długość lin cumowniczych powinna być tak dobrana, aby łódź utrzymywała się na powierzchni. Następnie wybierz linę kotwiczną i sprawdź, czy łódź nie ma kontaktu z dnem – jest to ważne, ponieważ w takim przypadku możesz zarysować dno lub zatkać wlot wody zaburtowej.